Pięć gorących ziaren kawy na dworcu PKP

2 Kwiecień 2025
Andrzej Sokołowski od ośmiu lat prowadzi na dworcu kawiarenkę i kusi podróżnych świeżo paloną kawą. Serwuje nawet z własnym, wymyślonym przepisem.

Andrzej Sokołowski kawami i herbatami zaczął na poważnie się zajmować kilkanaście lat temu. - Chciałem zrobić dobre espresso rodem z kawiarni, ale nie wiedziałem jak. Czytałem, potem zapisywałem się na kursy, w końcu zostałem certyfikowanym baristą - opowiada. Razem z żoną otworzyli sklep Koneser na ryneczku przy Anieli Krzywoń. W ofercie mają ponad 200 herbat z całego świata.

Zaczął szukać też miejsca na kawiarnię. PKP akurat wynajmowało powierzchnię usługową w hali dworca. Wcześniej był tam punkt z drożdżówkami. „Czemu nie?” - pomyślał. - Obmyślanie wyglądu kawiarenki trwało kilka miesięcy. Poszliśmy w stronę miejsca rzemieślniczego, opartego na drewnie, ciepłych barwach - tłumaczy. Nie ma stolików, jest zbyt mało przestrzeni. Można usiąść bezpośrednio przy ladzie.

Początkowo kawiarenka miała nazwę Koneser, jak sklep. Po ostatnich zmianach to Five Beans, czyli pięć ziaren. - Mamy kawę z pięciu kontynentów, z każdego smakuje inaczej - mówi właściciel.

Dworcowa kawiarenka stoi kawą, to ją podróżni wybierają najczęściej. - Sprzedajemy naszą własną - pan Andrzej pokazuje opakowanie. - Za jakiś czas wymienimy ją na inną, więc przychodząc do nas raz kiedyś, zielonogórzanie mają okazję spróbować różnych rodzajów - objaśnia. I dodaje, że 80 proc. zamawianych na dworcu kaw to te z mlekiem.

Są też herbaty. Na półkach stoi 30 słoików. - Jest tu więcej rodzajów niż w niektórych herbaciarniach. Oferujemy czarną, zieloną, białą, owocową, ziołową, a nawet czerwoną i niebieską. Mogę polecić czarną herbatę „Owocowe królestwo”. Są w niej m. in. kawałki pomarańczy, papai, mango, truskawek i czerwonej porzeczki - wymienia.

W lodówkach czekają przekąski: bułki z szynką, serem czy pieczenią rzymską. Można zamówić też tosty (siedem rodzajów) i hot-dogi. W sezonie sprzedają się lody rzemieślnicze.

Praca na dworcu kolejowym to gonitwa z czasem. - Zdarza się, że klient złoży zamówienie, a za dwie minuty odjeżdża mu pociąg. Wtedy robi się trochę nerwowo. Lepiej przyjść jednak 10 minut wcześniej - mówi Sokołowski. I dodaje, że są goście, którzy wpadają na kawę, choć wcale nie mają pociągu. - Po prostu chcą wypić przyzwoity napar.

Gdy pan Andrzej otwierał lokalik na dworcu, stał już tam automat z kawą i napojami. Nie traktuje go jak konkurencji. - Każdy produkt ma swojego klienta. Piłem kiedyś wysokiej jakości kawę z automatu, ale zdarzyło mi się to tylko raz i nie w Polsce - zastrzega.

Lubi podróżować, choć rzadko pociągami. Spośród kawowych krajów najbardziej lubi Grecję. - Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. W Atenach można w ciemno wchodzić praktycznie do każdej kawiarni i spodziewać się kawy na najwyższym poziomie - mówi. - Przereklamowane są Włochy. Uważam, że tam w większości kawiarni nie potrafią jej robić.

Na dworcu możemy napić się kawy jeszcze w nowym sieciowym punkcie 1 Minute. W ofercie są też przekąski: pizza, hot-dogi, zapiekanki czy kanapki.

(sp)