Pierwszy partyzant RP w kryminale Koziołka

2 Kwiecień 2025
„Ostatni zdrajca” Krzysztofa Koziołka obraca się wokół wyborów i szaleństw wielkiej polityki. - I starej prawdy, że bycie obojętnym to przyzwolenie na zło - przekonuje zielonogórski pisarz.

- O czym jest twoja najnowsza książka?

Krzysztof Koziołek: - O szaleństwie w wielkiej polityce, które dzieje się wokół nas od kilkunastu miesięcy, a które coraz bardziej nieuchronnie zbliża się do granic naszego kraju. Zacytuję zdanie z okładki: „Wybór rusofila na prezydenta Polski to dopiero początek armagedonu”. Czytelnicy z grupy fokusowej reagowali na lekturę mniej więcej takimi słowami: „Tylko żeby to się nie wydarzyło!”. A zaraz potem dodawali: „Ale to, co sobie wymyśliłeś, właśnie zaczyna się dziać!”.

- Co posłużyło ci za inspirację?

- Życie! Był początek grudnia ub. roku, gdy w drodze na spotkanie autorskie z młodzieżą przejeżdżałem autem przez historyczny Gościeszyn koło Wolsztyna. Tu działał m. in. Krzysztof Jan Żegocki nazywany pierwszym partyzantem Rzeczypospolitej. I wtedy, podczas jazdy, nagle w głowie pojawiła się myśl: „A gdyby teraz w moim ukochanym kraju historia zatoczyła koło i ojczyzna znów potrzebowałaby partyzantów gotowych oddać za nią życie?”. Miałem już bohatera, mogłem zacząć pisać.

- Nie boisz się zarzutów o upolitycznianie swojej literatury? Dziś może to zamknąć rożne drzwi…

- Nauczyciel, jeden z bohaterów „Ostatniego zdrajcy” cytuje uczniom słynny wiersz „Kiedy przyszli…” niemieckiego pastora Martina Niemöllera, będący krytyką obojętności Niemców na działania hitlerowców w Trzeciej Rzeszy. Gdy uczniowie spytali nauczyciela z mojej książki, czy nie boi się mówić im prawdy, opowiedział im o swoim dziadku, który oddał życie, walcząc za ojczyznę z hitlerowskim okupantem. Ja na wojnę nie idę i mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby. Ale liczę, że ta książka otworzy niektórym oczy i uświadomi im, co się dzieje, gdy nienawiść do ludzi myślących inaczej staje się sensem życia tych, którzy w swoich rękach dzierżą potężną władzę, a my się temu nie sprzeciwimy. Właśnie z tym mamy do czynienia w ostatnim czasie w Polsce, Europie i za oceanem. A bycie obojętnym to przyzwolenie na zło.

- Jesteś płodnym pisarzem, a zostałeś sołtysem Ługowa. Jak to łączysz?

- Jestem poukładany, jak na humanistę z zacięciem ścisłowca przystało (śmiech). Zresztą, na politologii, którą studiowałem na Uniwersytecie Zielonogórskim, robiłem specjalizację z prakseologii, czyli nauki o dobrej robocie. A już na poważnie: wciąż na pisanie książek muszę czas „kraść”.

- Gdzie możemy znaleźć twoje książki?

- W księgarniach stacjonarnych i internetowych. Większość powieści jest też dostępna jako ebooki i audiobooki, tak samo będzie z „Ostatnim zdrajcą”. Premiera wersji papierowej już 3 kwietnia.

 

Maciej Dobrowolski