Pierwszy Dzień Wiosny. Na wagary już nikt nie chodzi?
Przed nami piątek, 21 marca i równonoc wiosenna, czyli pierwszy dzień astronomicznej wiosny. Powojennemu pokoleniu boomersów, późniejszemu pokoleniu X - ba, nawet millenialsom - ta data kojarzy się nieodparcie z dniem wagarowicza.
Dzieci w szkołach symbolicznie witały wiosnę topiąc w stawach i rzekach marzannę. Uczniowie kukłę słowiańskiej bogini zimy przebierali w łachmany. Do tego były wagary, czasem przybierające skalę masową, mimo że groziły za to często poważne konsekwencje zaznaczone w rubryce „zachowanie”. Wielu do dziś wspomina dreszczyk emocji, gdy na ulicach miasta nieletnich uciekinierów legitymowały patrole policji.
- Pamiętam, jak całą klasą uciekaliśmy szukać wiosny do parku Tysiąclecia. Czuliśmy się wtedy tacy dorośli - śmieje się Aleksandra Mikołajczak, nauczycielka, opiekunka samorządu uczniowskiego SP nr 11 przy ul. Spawaczy.
Uczniowie: czar prysł
Dla najmłodszego pokolenia - czyli Z i Alpha - pierwszy dzień astronomicznej wiosny nie jest już chyba aż taką atrakcją. Topienie marzanny wyszło dawno z mody, bo wyrzucanie śmieci do jeziorka jest zwyczajnie nieekologiczne (z odtwarzania tego przedchrześcijańskiego rytuału zrezygnowało nawet Muzeum Etnograficzne w Ochli).
Zamiast do parku Tysiąclecia zielonogórscy uczniowie idą dziś na wagary do galerii Focus. Albo w ogóle nie wychodzą z domu. - Bo lepiej się wyspać niż wałęsać po mieście - twierdzą zgodnie Krzysiek, Michał i Maciej z Technikum Elektronicznego przy ul. Staszica. Kinga z zespołu szkół zawodowych przy Botanicznej: - Myślę, że czar święta wagarowicza po prostu prysł.
Między innymi dlatego, że mamy liberalne prawo oświatowe. - Polska jest jedynym krajem w Unii, który dopuszcza 50 procent wagarów, czyli nieusprawiedliwionej nieobecności w szkole - alarmowała w marcu Barbara Nowacka, ministra edukacji i zapowiedziała konsultacje w tej sprawie z nauczycielami, związkami zawodowymi i rodzicami.
Legalne wagary
W odmitologizowaniu „święta wagarowicza” udział mają też same szkoły, które powszechnie zaczęły tego dnia zawieszać lekcje. - Postanowiliśmy połączyć tradycję z porządkiem. Z okazji pierwszego dnia astronomicznej wiosny dajemy nauczycielom i uczniom carte blanche - przyznaje dr Zbigniew Kościk, dyrektor III LO przy ulicy Strzeleckiej. Wychowawcy z „trójki” zabierają najczęściej uczniów na wycieczki za miasto lub wypady do kina. Jedna z pierwszych klas np. wybiera się do pałacu w Zatoniu, a potem pieszo przez las do Drzonkowa, gdzie zahaczy o pizzerię.
- My z kolei kiedyś zrobiliśmy piknik przed szkołą. Piekliśmy gofry i kiełbaski, było bardzo fajnie - opowiada Wiktoria z technikum fryzjerskiego.
Pomysłów zresztą jest więcej. SP nr 11 organizuje turnieje. Tematem będzie Europa, mitologia i bezpieczeństwo na drodze. - Jeden z uczniów pokaże np. jak ugotować prawdziwą carbonarę, inni spróbują sił w miniplayback show europejskich przebojów - opowiada Mikołajczak. - Czy to wystarczy? Pracuję w szkole od 15 lat i nie pamiętam żadnych masowych ucieczek. A mamy ponad 800 uczniów.
W IV LO przy ul. Szosa Kisielińska uczniowie nie będą mieć w ogóle okazji do wagarowania. 21 marca jest tu w tym roku dniem wolnym od nauki. - Nie ma to związku z wiosną, ale z naszym wewnętrznym system edukacyjnym, który jest podzielony na trymestry. Tak się złożyło, że w ten piątek kończy się kolejny etap nauki i zgodnie regulaminem w szkole nie ma zajęć - wyjaśnia Agnieszka Makarska, dyrektorka „Lotnika”.
(ss)